Jak skutecznie stopować po Norwegii

Jak skutecznie stopować po Norwegii

Dzisiaj subiektywnie i konkretnie o stopowaniu w kraju wikingów. Chcę podzielić się z Wami moim skromnym doświadczeniem z  tegorocznej, 16-dniowej podróży, która była jednym z najciekawszych doświadczeń w moim życiu. Liczę, że ten krótki poradnik zachęci Cię do zorganizowania własnej wyprawy przez pustkowia Skandynawii.

Wiem, że wiele osób pragnie wybrać się w tamte dziewicze tereny i odpocząć na łonie nieskalanej natury, ale powstrzymują je przekonania typu: „Tam jest drogo! Stopowanie jest niebezpieczne”… i tak dalej… Nasz umysł ma niewiarygodną zdolność wymyślania nowych wymówek, jednak dzisiaj postaram się rozbroić tę sieć szkodliwych myśli i  dać Ci wskazówki, które mogą okazać się przydatne w twojej samodzielnej podróży.

 

Przejażdżka Teslą? Zapomnij!

 

Uprzedzam, że na Norweskich drogach zobaczysz wiele najnowszych modeli samochodów, od Mustangów do Tesli (co jest zabawne, jako że maksymalna prędkość na autostradzie wynosi 100 km/h), jednak, jako autostopowicz, nie powinieneś na nie liczyć. Większość samochodów, które podwoziły nas podczas naszego stopowania były starszej daty, chociaż zdarzały się wyjątki.

Zacznijmy od najlepszego miejsca na stopowanie, bo o takie trudno. Poważnie, trzeba się trochę nachodzić w tę i we w tę, żeby znaleźć idealne miejsce, gdzie kierowca odważy się zatrzymać samochód. Dlatego  do poszukiwania odpowiednich miejscówek niezwykle przydatny jest smartfon z Google Maps — Ta cudowna aplikacja wiele razy wyratowała nas z opresji i oszczędziła dziesiątki kilometrów zbędnych spacerów z ciężkim plecakiem.

Jako naród bardzo prawolubny, Norwedzy niezwykle skrupulatnie przestrzegają przepisów i największa szansa na złapanie stopa jest  wszędzie tam — gdzie  postój jest względnie legalny, czyli na przystankach autobusowych i zatokach.

Ile musisz czekać, zanim zjawi się dobroduszny kierowca? Nie będę oszukiwał. Dużo zależy od szczęścia: Nasz czas oczekiwania wahał się od 5 min — do 3.5 godzin, ale średnia  wyniosła ok. 1 h.15 min. Według mnie jest to bardzo dobry wynik jak na kraj, w którym podobno stopowanie jest niepopularne (co stwierdzili jednogłośnie chyba wszyscy kierowcy, z jakimi mieliśmy kontakt).

 

 

Jeden prosty trik — klucz do serca kierowców

 

Co musisz robić, żeby zwiększyć szanse na złapanie stopa?

Nadjeżdżający kierowca ma kilka sekund na decyzję, czy bierze cię i ryzykuje, czy jedzie beztrosko dalej, dlatego możesz, a nawet musisz zastosować jeden prosty trick.

Uśmiech na tym zdjęciu, chociaż wymuszony, stanowi klucz do serca każdego homo sapiens za kółkiem, a bez niego twoje szanse spadają do zera. Na widok szerokiego uśmiechu nadjeżdżająca ofiara sama zacznie się uśmiechać, poprawi się jej humor i w konsekwencji postanowi zrobić dobry uczynek dla bliźniego – to proste, ale skuteczne. Jeśli to nie zadziała, to przynajmniej poprawisz humor mijającym cię pasażerom.

Może to oczywiste, ale wierz mi — po 2 godzinach stopowania zaczynasz darzyć pogardą każdy ignorujący cię samochód i twoja twarz zdradza objawy szaleństwa, dlatego zadbaj o przyzwoity uśmiech – Manifestuj nim, że masz przyjazne zamiary.

 

 

Tekturowe krucjaty do supermarketów

 

-Autostop? – myślisz — To pewnie potrzebuję ton tektury! Na miłość Boską, skąd ja tyle wezmę?

Jasne, że bez napisu na tekturowym kartonie jest ciężko, ale zdobycie ich jest banalnie proste. Większość supermarketów ma je na zbyciu i wystarczy poprosić, by otrzymać pakiet świeżych, pachnących tektur.

Jednak lepszym pomysłem jest kawałek tworzywa (np. stary baner), który łatwo zwinąć w rulon, a na którym możesz do woli bazgrać mazakiem do tablic suchościernych. Takie rozwiązanie jest nie tylko ekologiczne i praktyczne, ale też pozwala na zaoszczędzenie cennego czasu.

 

 

Niezręczna cisza — zabójca przyjaznej atmosfery

 

Stoisz przy opustoszałej szosie z uśmiechem przyklejonym do twarzy i z tekturą w obolałych dłoniach, aż to nagle zjawia się twój wybawca. Zatrzymuje się, wrzucasz plecak do bagażnika i siadasz na przednim siedzeniu.

Jeśli nie jesteś wprawiony w Small Talk albo  jesteś zwyczajnie zmęczony 20-kilometrowym trekkingiem i nie masz sił na pogaduszki, następuje krępująca cisza. Co robić w takiej sytuacji?

Warto mieć zestaw 3-5 uniwersalnych pytań, które można zastosować w takich krytycznych chwilach.  Ludzie lubią, jak okazuje się im zainteresowanie, dlatego zapisz i zapamiętaj pytania, które zadasz kierowcy podczas przejażdżki w chwilach kryzyzu.

Kilka razy zdarzyło się, że byłem bardzo zmęczony i ciężko mi było sklecić jakieś sensowne zdanie, dlatego pozwalałem kierowcy na długi monolog, przytakując co jakiś czas.

Przykładowe pytanie z życia wzięte:  „Słyszałem, że mandaty za przekraczanie prędkości są bardzo wysokie, czy to prawda?” (podobne pytanie zadawał Wojtek, prawie każdemu kierowcy, co niezwykle mnie bawiło po pewnym czasie. Ja z kolei pytałem się kierowcy, czy zna Wardrune, Norweski zespół muzyki folkowej i ambientowej — ku mojemu zaskoczeniu  mało kto go kojarzył).

 

 

Gdzie spać za darmo

 

Odpowiedź jest prosta: Prawie wszędzie!

Jest tylko jeden kruczek: Musisz zachować minimalny dystans ok. 150 metrów od najbliższych zabudowań i posesji.

Tak więc zbliża się zmrok i masz pewność, że żaden zdrowy na umyśle kierowca już cię nie podwiezie. Szukasz więc miejsca, gdzie możesz bezpiecznie rozbić namiot. Jeśli jesteś w mieście, to znalezienie wolnego skrawka zieleni może stanowić wyzwanie i ostatecznie lepiej skorzystać z powierzchni pola kempingowego (płatnie ok. 80zł/os za noc), niż płacić mandat, który zrujnuje twój budżet.

Najbardziej epickie miejsca na nocleg są na pustkowiach Jotunheimen, gdzie człowiek może poczuć się jak w prawdziwej szkole przetrwania. Pamiętaj tylko ciepłym śpiworze, gdyż temperatury w górach spadają w lecie do zera stopni (o czym się boleśnie przekonałem na własnej skórze).

A co ze schroniskami?

Wszystkie (nawet te w kompletnej dziczy) mają zaskakująco wysoki standard, a co za tym idzie — noclegi mają bardzo wysokie ceny (przynajmniej jak na przeciętny budżet studenta).

Na dziko w Rondane

 

 

Gdzie polować na konserwy

 

Najważniejsza sprawa — żywność. Bez pełnego żołądka trekking przez nawet najpiękniejsze trasy będzie walką o przetrwanie.

Dlatego zaopatrz się w solidną dawką żywności Liofilizowanej (czytaj -suszenie sublimacyjne zamrożonych substancji). Nie są to tanie rzeczy, ale mają trzy niezastąpione zalety:

  1. Są bardzo lekkie (w moim przypadku 20 posiłków ważyło tylko kg!)
  2. Do przygotowania wymagają tylko odrobiny wody gorącej lub lodowatej (np. ze strumienia).
  3. Są bardzo pakowne.

A na miejscu, w jakich supermarketach kupować?

Dwie najtańsze sieciówki to Kiwi i Rema 1000. W nich zaopatrzysz się w konserwy i inne godne uwagi smakołyki, na przykład takie jak owoce, chleb czy masło orzechowe 90% , które uratowało mi życie wiele razy.

 

 

Ile kosztowała mnie cała podróż

 

Ok. 2000 zł (razem z biletami lotniczymi w obie strony), co wydaje mi się przystępną ceną za 16 dni w kraju, który uchodzi za jeden z najdroższych na świecie (nawet zdaniem tubylców). Czy można taniej? Oczywiście! Wszystko zależy od twoich priorytetów i tolerancji na dyskomfort (np. spanie w lesie, zamiast na płatnych kempingach, czy częste wycieczki do supermarketów, zamiast kupna żywności liofilizowanej w Polsce).

 

 

Ucz się na błędach

 

Nieważne ile informacji zdobędziesz i ile przeczytasz poradników — i tak popełnisz masę błędów. Nie przejmuj się i miej na uwadze, że popełnianie błędów to najlepszy sposób na szybką naukę. Kilka pierwszych dni jest trudne, bo człowiek musi zyskać pewność siebie i schematy działania, które pozwolą na sprawne przemieszczanie się autostopem.

Pamiętaj, że możesz poprosić o pomoc każdą osobę napotkaną na drodze. Większość ludzi z reguły jest pomocna (może z wyjątkiem pewnego księdza w Trondheim, który odmówił znużonym pielgrzymom noclegu w Domu Bożym).

Jeśli wciąż zadajesz sobie pytanie, czy w ogóle warto tam jechać, to uświadom sobie, że masz jedno życie na tej ziemi i czasu, który przecieka Ci przez palce, i którego nigdy nie odzyskasz. Nie wydawaj pieniędzy na materialne dobra, które z czasem się rozsypią, ale na doświadczenia, które pozostaną z tobą do końca twoich dni.

Dlatego już teraz podejmij decyzję i stań się jedną z tych osób, które nie boją się eksploracji nieznanych kultur, lądów i miast. 

Dla oszałamiających krajobrazów takich jak ten poniżej naprawdę warto :).

 

Z cyklu „samotny wędrowiec i góry”

 

 

Podobne wpisy

3 Replies to “Jak skutecznie stopować po Norwegii”

  1. Jesteś wielki Patryk! Napisałeś, że należy łamać granice umysłu – według mnie to jest totalne złamanie limitów wyobraźni. Czuję w Tobie wielką moc! Z Tobą spokojnie mogę się wybrać na każdą eskapadę po świecie. Miej to na uwadze, bo piszę się na Twoje wyprawy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *