Buddyjski sekret na zabójczą skuteczność

Buddyjski sekret na zabójczą skuteczność

Zaledwie 3 lata temu byłem zupełnie niezdolny do skutecznego działania. Stale obsuwałem się w swoich postanowieniach, tkwiłem w stagnacji i traciłem dużo czasu na bezproduktywnych czynnościach. Nie byłem zwyczajnie niezadowolony z chaosu, który mnie otaczał. Byłem zdesperowany.

 

Wreszcie postanowiłem poszukać sposobu na moje problemy w czeluściach internetów. Po wielu latach błądzenia, porażek i drobnych sukcesów znalazłem, to czego szukałem. Przyznaję — trochę to trwało, ale ostatecznie odkryłem to, co najbardziej mnie blokuje i uniemożliwia wejście na wyższy poziom.

Zgadnij, co się stało, kiedy zacząłem wdrażać tę wiedzę w praktykę…

Wyeliminowałem większość zjadaczy czasu, zacząłem mądrze planować swój dzień i tydzień, wdrożyłem systematyczne treningi swojego ciała i umysłu, wstaję o 6.00 rano (chociaż nie muszę, bo pracuję zdalnie) osiągnąłem też niezwykły poziom systematyczności i produktywności, o którym jeszcze kilka lat temu mógłbym pomarzyć.

I tak jest to tylko niewielka część tego, co dała mi ta wiedza.

Co więc było lekarstwem na moje problemy? Szkolenia motywacyjne? Medytacja? Przełomowy suplement? Terapia? Coaching? Cudowna książka? Hipnoza?

Nie. Możesz wierzyć lub nie, ale istnieje jeden czynnik, który może zdeterminować, czy uwolnisz swój pełny potencjał i zostaniesz panem/panią swojego losu, czy skończysz jako niewolnik własnych emocji, zachcianek i okoliczności.

Co zaskakujące, czynnik ten znany jest w pewnych kręgach już od tysięcy lat. Jego pierwszy formalny zapis zawiera się w Dharmie, buddyjskim zbiorze zasad, które uczą jak żyć bardziej świadomie. System ten był pierwotnie używany przez królów i królowe, jako narzędzie do skutecznego zarządzania królestwami, a mnisi Tao do wprowadzania nauk Buddy w codzienność oraz dążenia do stanu Oświecenia (sanskr. nirvāṇa.)

Prawo Dharmy składa się z 4 ponadczasowych zasad: Prawdy, Czystości, niestosowaniu przemocy oraz dyscypliny…

I to właśnie dyscyplina, a konkretniej samodyscyplina, jest sekretnym składnikiem na potworną skuteczność w życiu… Mnichom służyła do rozwijania większej koncentracji w trakcie medytacji oraz kontroli nad pokusami i pragnieniami zmysłowymi materialnego świata.

Założę się, że ten termin obił ci się kiedyś o uszy, ale czy zdajesz sobie sprawę, że to właśnie on jest kluczem, otwierającym wrota do praktycznie wszystkiego, czego pożądasz w swoim życiu?

Wyobraź sobie, że z pasją i ogniem w oczach zabierasz się za realizację dowolnego celu. Chcesz przygotować się na maraton? Zaczynasz trenować. Chcesz nauczyć się nowego języka? Z łatwością siadasz i się uczysz. Chcesz przejść na zdrową dietę? Eliminujesz śmieciowe jedzenie. Twoje życie dosłownie staje się spiralą rozwoju i wzrostu. I co najlepsze, mając żelazną siłę woli, nie czekasz, aż pojawi się motywacja, czy chęci, aby zacząć — po prostu działasz, jak cyborg, zaprogramowany na zwycięstwo nad słabościami.

Jest jednak jeden minus, o którym musisz wiedzieć. Zbudowanie samodyscypliny wymaga wysiłku i nie jest to przyjemny proces. Dlatego też wiele ludzi nigdy nie osiąga tego, o czym marzy, ponieważ nie chce się męczyć. Pamiętaj, że to trening, który wymaga od ciebie energii, czasu i poświęcenia. Uświadom sobie już teraz, że to nie przelewki, a unikniesz wielu rozczarowań w przyszłości. Wierzę, że każdy jest w stanie poprawić swoją życiową skuteczność, dzięki podniesieniu poziomu samodyscypliny, ale nie każdy to zrobi.

Dobra. Skoro rozbudziłem już twoją ciekawość, to przejdźmy wreszcie do konkretów.

 

Oto co mówią badania1 na ten temat: „Nowa skala pomiaru wykazuje wysoką wewnętrzną spójność oraz możliwość do replikacji badań. Wyższe wyniki na skali samokontroli korelują z takimi zmiennymi niezależnymi jak wyższe średnie ocen, lepsze przystosowanie społeczne, mniej objawów patologii i nałogów, lepsze relacje międzypersonalne oraz umiejętności społeczne, bardziej adekwatne reakcje emocjonalne. […] Niski poziom samokontroli może być niebezpiecznym czynnikiem dla wielu personalnych oraz interpersonalnych problemów.”

Co to dla ciebie oznacza?

Zbudowanie potężnej samodyscypliny (tak, to możliwe) jest pierwszą rzeczą, którą powinieneś się zająć w swoim rozwoju, jeśli chcesz osiągnąć swoje cele, wykorzystać swój pełny potencjał i uniknąć wielu niepotrzebnych kłopotów w życiu.

Zbuduj najpierw fundament, na którym postawisz resztę. Bo co z tego, że będziesz miał ogromną wiedzę, skoro nie będziesz umieć wprowadzić jej w życie.

 

Jak więc zostać mistrzem samodyscypliny?

Żeby zbudować bezpieczny i trwały dom, musisz najpierw poznać jego plan, ponieważ w innym wypadku rozsypie się on przy pierwszej lepszej wichurze. Dlatego najpierw poznasz, czym jest samodyscyplina.

W skrócie: Jest to umiejętność działania pomimo braku chęci i motywacji oraz odraczanie krótkotrwałych przyjemności, na rzecz długotrwałych korzyści.

Można porównać ją do mięśnia, z tego powodu, że męczy się z każdym użyciem oraz systematyczny trening ją wzmacnia. Możesz ją również postrzegać, jako bak z paliwem, które zużywasz w trakcie takich aktów jak: wykonywanie wymagających zadań, podejmowanie decyzji, kontrola zachowania, myśli i emocji, czy robienie rzeczy, których nie lubisz.

Dla mnie jest to super moc, która pozwala mi przenosić góry i dążyć do najlepszej wersji siebie.

Siła woli jest więc zasobem, który się wyczerpuje i jest ograniczony, dlatego musisz nauczyć się mądrze z niego korzystać. Niemniej jednak warto pamiętać, że zawsze masz pod dostatkiem wystarczającą jej ilość, aby zmobilizować się do działania. Rzecz jasna w miarę jak będzie jej ubywać z twojego „baku”, będzie coraz trudniej Ci po nią sięgać.

Jak wcześniej wspomniałem, budowanie siły woli nie należy do najprzyjemniejszych czynności, ale dzięki tym 3 prostym taktykom zyskasz dużą przewagę, która pomoże ci szybciej wzbić się na wyższy poziom…

 

1. Małe codzienne kroki = Wielkie życiowe zwycięstwa

Jedną z najważniejszych rzeczy jest stawianie małych, systematycznych kroków. Realizacja złożonych i skomplikowanych projektów, czy próby zmiany swojej diety lub rozpoczęcia ćwiczeń fizycznych są z reguły przytłaczające i zamiast niepotrzebnie się męczyć, rozbijaj projekty na małe zadania i proste postanowienia.

Chcesz zacząć biegać? Trenuj przez 5 min dziennie. Masz do napisania trudny esej na studia? Podziel zadanie na małe porcje, które nie będą budzić twojego oporu i grozy.

Pamiętaj, że ludzie mają tendencję do przeceniania własnych sił, dlatego zawsze zaczynaj od małych kroków, a dopiero potem, kiedy zbudujesz nawyk, zwiększ poziom trudności swojego celu.

Przykładowo : po tym, jak dowiedziałem się o taktyce małych kroków, zaczynałem wprowadzać zmiany tylko w ten sposób. Po kilku próbach zrozumiałem, że jest to dla mnie jedyne rozsądne rozwiązanie. Biegać zacząłem od 15 minut trzy razy w tygodniu i kilka lat później skończyłem na 80 km + tygodniowo (przygotowując się do ultramaratonu) Z medytacją było podobnie — najpierw 5 min dziennie, aż do optymalnych dla mnie 20 minut. Kolejny przykład to zmiana diety — eliminacja śmieciowego jedzenia. Wszystko to osiągnąłem dzięki małym codziennym sukcesom, które wszystkie razem pozwoliły mi osiągnąć tak wiele.

 

2. Trenuj dyskomfort

Jednym z powodów, przez który masz przeciętny poziom siły woli, jest taki, że nawykowo unikasz trudnych i nieprzyjemnych rzeczy.

Jako ludzie z natury jesteśmy „skąpcami poznawczymi”, co oznacza, że jeśli stoimy przed wyborem wykonania jakieś czynności lub uniknięciem jej wykonania, to zwykle wybieramy to drugie. Dlatego, zamiast pracować nad sobą, rozwijać swoje talenty i pasje oraz każdego dnia przybliżać się do najlepszej wersji siebie, uciekamy do dystrakcji takich jak gry video, telewizja, śmieciowe jedzenie, kompulsywne zakupy, czy używki — tak jest łatwiej. Nie muszę wspominać, że taka ucieczka od nieprzyjemności prowadzi do chaosu, nieszczęść i stagnacji, które chyba większość ludzi chce uniknąć.

Rozwiązaniem jest celowe eksponowanie się na rzeczy, które budzą w tobie niechęć i ochotę ucieczki. Małymi krokami, bez pośpiechu, tak aby oswoić się z dyskomfortem i uczynić z niego swojego sprzymierzeńca.

Według mnie bieganie oraz medytacja stanowią przyzwoite ćwiczenie treningowe, ponieważ obie te czynności są zwykle nieprzyjemne dla początkujących i wymagają pokładów siły woli.

Nie mogę też nie wspomnieć o zimnych (lodowatych) prysznicach, którymi kiedyś zaraz z samego rana raczyłem swoje ciało. Nie wątpię, że to ekstremalna forma treningu dyskomfortu, ale łatwo dostępna i tylko pierwsze kilka sekund jest najgorsze.

Ktoś może powiedzieć: „Ale ja chce mieć komfortowe życie! przecież właśnie o to chodzi…”  Owszem, komfort jest przyjemny i wielce ceniony w dzisiejszym świece, ale… z drugiej strony stanowi najgorszą pułapkę, ponieważ to przez niego grzęźniesz w bagnie przeciętności. Pamietaj — Rozwijasz się tylko wtedy, kiedy odczuwasz nawet minimalny dyskomfort.

 

3. Monitoruj  postępy

Codzienne monitorowanie swoich postępów jest najskuteczniejszym narzędziem do wzmocnienia swojej samodyscypliny. Pozwala na aktywne śledzenie swoich sukcesów oraz porażek w dowolnych obszarach. Od kiedy zacząłem monitorować swoje postanowienia i nawyki, poziom mojej samodyscypliny i skuteczności wzrósł o 300%. Gorąco zachęcam, aby używać do tego aplikacji typu HabitTracking, które pozwalają na łatwe i szybkie zaznaczanie celów. W pewnym momencie twój codzienny cel przestanie stanowić dla ciebie wyzwanie, stanie się częścią Ciebie i będziesz robić go automatycznie, bez użycia siły woli. Najpierw jednak musisz przełamać swoje bariery.

Instrukcja w 4 krokach:

  1. Wybierz na początku jeden cel, który sformułuj w proste do realizacji postanowienie. Na przykład: „Codziennie robię minimum 3 pompki z samego rana”.
  2. Ustal, kiedy będziesz zaznaczać swój cel. Rano, wieczorem, czy zaraz po wykonaniu. Dodatkowo ustaw przypomnienie w telefonie.
  3. Zaznaczaj każdego dnia, czy odniosłeś porażkę, czy sukces w swoim celu.
  4. Po ok. 90 dniach (nieprzerwanego pasma sukcesów) zwiększ trudność swojego celu.

 

3 aplikacje, które możesz przetestować już teraz:

  • HabitBull
  • Streaks
  • Habitica

 

 

Podsumowując…

Niestety nie mogę upchnąć w jednym wpisie całej wiedzy z obszaru samodyscypliny, bo wyszłaby z tego opasłą księgą. Jest to zaledwie 5%. Niemniej jednak wierzę, że jesteś w stanie podnieść swoja życiową skuteczność oraz wytrwałości, dzięki tym taktykom.

Udało się to mi oraz wielu moim znajomym, którzy borykali się z podobnymi wyzwaniami w życiu. Jeśli więc zależy Ci na opanowaniu swojego umysłu i ciała oraz zostaniu architektem własnego życia — Zbuduj potężną samodyscyplinę!

Teodor Roosevelt, były prezydent Stanów Zjednoczonych powiedział kiedyś słowa, które doskonale oddają znaczenie samodyscypliny w życiu człowieka:

Jedyną wartością, która odróżnia jednego od drugiego – kluczem przenoszącym jednych w kierunku ich dążeń, gdy drudzy grzęzną w bagnie przeciętności – nie jest talent, wykształcenie lub błyskotliwość intelektualna; jest nim samodyscyplina. Z samodyscypliną wszystkie rzeczy są możliwe. Bez niej nawet najprostszy cel wydaje się nieosiągalnym marzeniem. T. Roosevelt

 

1http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/j.0022-3506.2004.00263.x/full

 

Dlatego zacznij już dzisiaj i nie zapomnij podzielić się swoją opinią w komentarzu!

 


 

Zobacz też

 

 

Podobne wpisy

4 Replies to “Buddyjski sekret na zabójczą skuteczność”

  1. Witaj Patryk. Przeczytałem Twój najnowszy artykuł o samodyscyplinie.
    Ostatnio miałem okazję posłuchać J.E. Biskupa Piotra Gregera.
    Także bardzo dużo mówił o samodyscyplinie. Muszę o tym pomyśleć poważniej, bo chyba rzeczywiście to „COŚ” bardzo istotnego. „COŚ” w czym należy się doskonalić całe życie. Serdecznie Cię pozdrawiam i czekam na nowe artykuły. Andrzej.

  2. Witam przeczytałam z zainteresowaniem, obudziło to we mnie wole dzialAnia .Musze ti wprowadzić w życie! !!!Dziękuję za cenne wskazówki. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *